Tajlandia obniżyła prognozę przyjazdów zagranicznych turystów na 2026 rok z 36,7 do 33 mln. Mimo to inwestorzy i linie lotnicze nadal rozbudowują ofertę: w planach są setki hoteli, a do Bangkoku wróciło m.in. polskie LOT.
Mniej turystów, niższe cele
W okresie od 1 stycznia do 17 października Tajlandię odwiedziło 24,4 mln zagranicznych gości. To o 4,1% mniej niż rok wcześniej. Obecnie do kraju przyjeżdża średnio około 69 tys. osób dziennie, a żeby osiągnąć założony cel, potrzeba około 114 tys. dziennie. Różnica jest więc bardzo duża.
Rząd nie liczy na szybkie odbicie. Na 2027 rok wyznaczył cel „co najmniej 33 mln” turystów, czyli powtórzył obniżoną poprzeczkę z tego roku.
Hotele powstają dalej
Na koniec czerwca w całym kraju było 167 projektów hotelowych. Aż 67 z nich dotyczyło Bangkoku, a 44 Phuket. Według zestawienia C9 Hotelworks na samej wyspie ma powstać 30 hoteli z łącznie 5517 pokojami, z czego około 40% ma ruszyć w 2027 roku. W październiku Marriott podpisał też umowę na siedem hoteli z firmą FICO Corporation.
Skutki słabszego popytu nie są jednak równe w każdym segmencie:
- Bangkok: przychód na dostępny pokój (RevPAR) spadł w trzecim kwartale o 5,3% w porównaniu z poprzednim kwartałem, do 2532 batów.
- Phuket: obłożenie hoteli luksusowych i klasy upscale spadło w pierwszej połowie roku do 80% z 84,1%. Średnia cena za pokój (ADR) zmalała o 4%, do 6820 batów.
- Luksus w Bangkoku: trzyma się lepiej niż reszta rynku. Greg Condon z Cushman & Wakefield ocenia, że goście z najwyższej półki słabiej reagują na presję finansową. Spodziewa się też, że nowe luksusowe otwarcia podniosą stawki.
Nowe połączenia lotnicze
Siatkę połączeń również rozbudowano. W październiku do Bangkoku wróciły samoloty LOT Polish Airlines, a białoruski przewoźnik Belavia uruchomił loty z Mińska do Bangkoku i na Phuket. Linie celują w rynki Europy Wschodniej, z których dziś przyjeżdża stosunkowo niewielu turystów.
Są też lepsze sygnały z rezerwacji. Dane Amadeus wskazują, że przyloty zarezerwowane na czwarty kwartał są o 2,8% wyższe niż przed rokiem. To oznaka poprawy popytu, ale nie na tyle dużej, by zniwelować straty z poprzednich miesięcy.
Co to oznacza dla polskich podróżnych
Dla Polaków najbardziej namacalna jest wiadomość o powrocie LOT-u na trasę do Bangkoku. Tajlandia to jeden z najpopularniejszych egzotycznych kierunków wakacyjnych, więc dodatkowe połączenie z Polski może ułatwić planowanie podróży i zwiększyć wybór w porównaniu z lotami z przesiadką. Rozkład lotów i ceny biletów warto sprawdzić bezpośrednio u przewoźnika.
Zbyt wiele nowych pokoi przy słabszym popycie może z czasem zwiększyć konkurencję między hotelami. Artykuł źródłowy nie mówi jednak, czy przełoży się to na niższe ceny dla turystów. W największych kurortach, takich jak Phuket, spadła średnia cena w segmencie luksusowym i upscale, ale to dane za pierwszą połowę roku i nie przesądzają o tym, ile zapłacą turyści w kolejnych miesiącach. Przed wyjazdem warto sprawdzić aktualne wymogi wjazdowe na stronach polskiego MSZ, bo przepisy mogą się zmieniać.
Źródło: Skift – „Thailand Keeps Building for Tourists Who May Not Come”



